Szukaj
  • Hubert Bąk

Dobrze mieć pomysł. I kamerę.

Nadszedł ten dzień, chcesz zrobić film. Najlepiej od razu reboot "Władcy Pierścieni" lub X epizod "Gwiezdnych Wojen". Albo coś bardziej kameralnego, jak pełne wątpliwości śledztwo skąpane w sosie noir. Dobrze, brawo Ty! Trzeba mieć marzenia i warto je spełniać. Jednak na początek proponowałbym mierzyć siły na zamiary. Znam wiele osób, które porwały się z motyką na słońce i poległy na pierwszej nierówności, sam również zaliczam się do tego grona. Nauczony niepowodzeniami wypracowałem sobie pewien system pracy, który pozwala mi realizować krótkie metraże właściwie bez budżetu oraz z minimalną pomocą osób trzecich. Nie mówię oczywiście o produkcjach pokroju "Szeregowca Ryan'a", wręcz przeciwnie - o krótkich, prostych historiach, najczęściej jednoaktowych. Nie brzmi zbyt zachęcająco? Uważasz, że blask Hoolywood zaczyna blaknąć? Proszę Cię, czy jest coś lepszego do nauki? Właśnie takie shorty są najlepszym poligonem, wprost idealnym do tego aby zdobyć praktykę przed realizacją większych projektów. Czasem jakiś pomysł siedzi w naszej głowie od bardzo dawna, innym razem próbujemy wymyślić coś na siłę, a wena jak na złość unika naszego towarzystwa. Tak czy inaczej to dopiero początek. Jeśli masz już ideę i chcesz zrobić z niej film - super. Jeśli chcesz zrobić film ale jeszcze nie masz pomysłu - też dobrze. Przynajmniej chcesz coś robić. Moja pierwsza rada brzmi tak: korzystaj z tego co jest wokół Ciebie. Jako przykład podaję mój film >> "Quarantine. Year 9" << Trwa niecałe 6 minut i pokazuje wycinek jednego dnia z życia normalnego człowieka, podczas przedłużającej się kwarantanny. Jak nie trudno jest się domyślić, ten short powstał pod wpływem sytuacji spowodowanej pandemią Covid-19, taki lekki pastisz kina postapo. Przez koronowirusa wszystkie moje filmowe plany oraz projekty zostały odwołane. Byłem znudzony, rozdrażniony i zwyczajnie poirytowany. Chciałem zrobić cokolwiek, dlatego postanowiłem zrealizować film w domu, wykorzystując do tego to, co mam pod ręką. Zresztą tak samo postąpiłem z >> "Afternoon Tea" << Realizacja filmu w pojedynkę nie jest prosta i wymaga wiele cierpliwości. Najprostsze ujęcia potrafiłem poprawiać po dziesięć razy, tylko dlatego, że wyszedłem z ostrości, obróciłem się zbyt szybko albo kot nie chciał miauczeć. Kilka nagrań przypadkowo skasowałem. Byłem jednak konsekwentny, bo skoro zacząłem, to przynajmniej chciałem skończyć. Tym sposobem powstały bardzo prosty shorty, który mimo wszystko z powodzeniem kwalifikują się na zagraniczne festiwale, m. in. w USA, Wielkiej Brytanii, Portugalii czy Argentynie. Nie piszę tego po to aby się chwalić, ale po to by pokazać Tobie, że nawet tak prostymi środkami możesz zrobić coś fajnego. Tak więc do dzieła! Ponoć Robert Rodriguez zrobił tak samo, zobaczył gitarę, futerał i żółwia. A później zrobił o tym film. Tak narodził się "El Mariachi" i "Desperado" Jeżeli zadajesz sobie pytanie, czym taki wymyślony przez Ciebie film nagrać, to od razu odpowiem. A odpowiedź brzmi - nie ma znaczenia! Liczy się tylko to, aby go nagrać. W dobie telefonów komórkowych i smartfonów kwestia braku dostępności sprzętu pozwalającego na rejestrację ruchomych obrazów praktycznie nie istnieje. Poza tym mamy jeszcze rynek aparatów fotograficznych z funkcją filmowania, od kompaktów, przez lustrzanki, po bezlusterkowce. Oczywiście na kamerach kończąc. Są amatorskie, zaawansowane, profesjonalne. One z kolei dzielą się na reporterskie, broadcastowe, filmowe... Jest naprawdę multum opcji do wyboru. Ale każda z tych opcji sprowadza się tak naprawdę do jednego, do nagrywania. Jak powtarzał mój wykładowca w szkole filmowej, "nie ważne czym kręcisz, ważne żebyś kręcił." Dlatego jeżeli naprawdę Ci zależy, to wyciągniesz telefon z kieszeni, uruchomisz tryb nagrywania filmów i zaczniesz tworzyć ujęcia. Zasady ekspozycji, kompozycji, osi akcji są takie same, bez względu na sprzęt z którego korzystasz. Dlatego nie jest ważne czym nagrasz swój film, ważne jest, że go nagrasz. Tak jak nie liczy się to czym nagrywasz, ale po co to robisz. Najważniejsza zawsze jest historia, fabuła którą chcesz opowiedzieć. A kamera, aparat czy smartfon to tylko narzędzia. Liczy się historia. I oczywiście człowiek, który ją opowiada.




12 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie